Słów kilka o kosmetykach myjących…

kosmetyki myjące

Dzisiaj krótko o preparatach myjących czyli wszelakich żelach, płynach do kąpieli czy tzw. „mydłach w płynie”.

Na początku zacznijmy od składu kosmetyków myjących.

W każdym z nich znajdziemy tak zwane środki powierzchniowo czynne (SPC). Najpopularniejsze z nich to słynny już SLS (Sodium Lauryl Sulfate) oraz SLES (Sodium Laureth Sulfate) – dwa składniki o bardzo dobrych właściwościach myjących i pianotwórczych, niekiedy podejrzewane o wywoływanie podrażnień u osób z wrażliwą skórą. Z tego względu firmy kosmetyczne coraz częściej kuszą produktami odpowiednio droższymi z oznakowaniem „SLES/SLS free”.

Bardzo często obok podstawowego SPC – najczęściej jest nim SLES – w kosmetyku znajdziemy tzw. dodatkowe SPC o słabszych właściwościach myjących, np. Cocamidopropyl Betaine. Betainy poprawiają dodatkowo wygląd i stabilność piany oraz mogą korzystnie wpływać na konsystencję preparatu.

Aby żel nabrał odpowiedniej gęstości do receptury kosmetyku dodaje się dodatkowy zagęstnik. Bardzo często jest to po prostu sól kuchenna (Sodium Chloride).

Wykończeniem bazy, która powstaje z połączenia powyżej wymienionych składników, są specjalne związki nadające perlisty lub mętny kolor kosmetyku, a także tzw. składniki renatłuszczające i łagodzące działanie zastosowanych SPC, np. pantenol czy też emolienty (oleje). Mają one za zadanie natłuścić i nawilżyć skórę w przypadku, gdy zastosowany SPC wymyje nasz płaszcz lipidowy (tłuszczowy), czyli ujmując rzecz prościej doprowadzi do nadmiernego wysuszenia skóry.

Oczywiście w kosmetyku myjącym znajdziemy sprytnie przemycone substancje czynne, które mają poprawiać stan nawilżenia, odmłodzić tudzież ujędrnić naszą skórę. Niestety podane w takiej postaci zbyt szybko tracą kontakt ze skórą, aby mogły faktycznie zadziałać.

Na koniec naszej receptury dodajemy barwniki, zapachy i konserwanty. Jako, że bazą każdego preparatu myjącego jest woda, stanowi on idealną pożywkę dla drobnoustrojów. Dlatego tutaj konserwanty są niezbędne! Nie powinniśmy się jednak ich obawiać, ponieważ, podobnie jak składniki aktywne, nie są one w stanie przedostać się w tak krótkim czasie do głębszych warstw skóry.

No dobrze, skład po krótce przedstawiony. Jednak jak to się dzieje, że preparaty myjące usuwają zanieczyszczenia z naszej skóry – zarówno te rozpuszczalne w wodzie, jak i w tłuszczach?
Mianowicie cząsteczka SPC jest zbudowana z elementów których jeden koniec chętnie wiąże się z wodą, a drugi koniec z tłuszczem. Elementy te tworzą strukturę kulistą (micelę), w której końce lubiące wodę są skierowane na zewnątrz, natomiast końce lubiące tłuszcz do wewnątrz. W kontakcie ze skórą, cząsteczki te otwierają się i zamykają w środku wszystkie tłuszczowe związki znajdujące się na powierzchni skóry (np. łój). Zmywając żel wodą usuwamy wszystkie rozpuszczalne w wodzie zanieczyszczenia oraz micele SPC wraz z zamkniętymi w nich cząsteczkami tłuszczu.

Podobny mechanizm znajdziemy w płynach do mycia naczyń czy proszkach do prania. Jednak zastosowane w nich SPC są dużo silniejsze niż te, które znajdziemy w kosmetykach myjących do ciała.

Czym zatem kierować się wybierając żel pod prysznic czy też do twarzy? Taką samą zasadą jak w stosunku do pozostałych form kosmetycznych: im prostszy skład tym lepiej! Jeśli boimy się dodatków SLS i SLES sięgajmy po kosmetyki z delikatniejszymi SPC, np. te przeznaczone dla dzieci. Jednak zastanówmy się co może podrażnić bardziej naszą skórę: SLS/SLES czy też pozostałości makijażu po niedokładnie oczyszczonej buzi?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *