Gdy bieganie zamienia się w grzybobranie

M. biegnąc zauważył ze ścieżki wielki kapelusz wystający spośród traw. W pierwszej chwili pomyślał, że to rodzina „muchomorowatych”, ale była to kania – kania olbrzym. Zajęła całą patelnię! Na grzybobraniu dawno nie byłam i kani nie przyrządzałam od dziecka, ale pamiętając zasadę porządnego wymoczenia kani w mleku (ok. 2 h, aż mleko zabarwi się na różowo) przyrządziłam M. kanię. Ponoć kani nigdy nie jadł i podchodził dosyć sceptycznie do jej walorów smakowych, ale się przekonał i kaniowego schabowego ze smakiem spałaszował.

kania mleko Read more